Stewardessa jako motyw kultury masowej.
RSS
piątek, 30 października 2009

W samolocie linii AirAsia urodziło się dziecko. Co prawda do terminu brakowało jeszcze 11 tygodni, jednak młody człowiek postanowił przyjść na świat w uroczym towarzystwie stewardess w czerwonych uniformach. Jeśli zgodzimy się z teorią, że gust nalezy kształtować od kolebki, wybór miejsca nie wydaje się taki zły.

Rzecz miała miejsce podczas lotu numer AK 6506 z Penang do Kuching na wysokości około 2000 stóp. Dr Ronald Tang, który odbierał poród, pochwalił załogę mówiąc, że wykonali "kawał dobrej roboty". Samolot lądował awaryjnie w Kuala Lumpur, gdzie matkę i dziecko przewieziono do szpitala.

Nowy obywatel otrzymał imię AirAsia, stając się w ten sposób prawdopodobnie pierwszym na świecie dzieckiem nazwanym imieniem linii lotniczych. Matka i dziecko otrzymali przywilej bezpłatnych lotów i wielki dyplom z napisem: "Urodzony na wysokości 2000 stóp".

Na blogu AirAsia mozna przeczytać relację doktora Tanga z tego zdarzenia.

 

14:44, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009

Jednak wybrałam się na Boeing-Boeing. I muszę przyznać, że byłam miło zaskoczona. Przedstawienie jest naprawdę zabawne (jedyna wada tego stanu rzeczy to ta, że często przez śmiech widowni nie słychać dialogu). Adaptacja Bartosza Wierzbięty - tego samego, który wsławił się tłumaczeniem Shreka - bardzo fajna. A Cezary Kosiński w roli zrzędliwej służącej - wspaniały! Poza tym odtwórczynie ról stewardess stanęły na wysokości zadania: są czarujące, seksowne i w ogóle dokładnie takie, jak powinny być.

Nie jest to oczywiście ambitny teatr offowy, ale po prostu dobra komedia, którą z czystym sumieniem polecam każdemu, kto chce się zrelaksować.

09:22, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009

Sztuka francuskiego dramatopisarza Marca Camolettiego to od 1991 roku rekordzista Guinessa w kategorii "najczęściej wystawiana francuska sztuka na świecie". Historia mężczyzny związanego z trzema stewardessami wystawiana była w 55 krajach i doczekała się w sumie 17500 realizacji oraz kilku wersji filmowych. Po kilku latach przerwy sztuka wraca na rodzime sceny, przypomniana przez stołeczny Teatr Studio Buffo, pierwszy raz wystawiana w Polsce pod swoim oryginalnym tytułem (10 inscenizacji z lat 1960-80 nosiło tytuł "Latające narzeczone").

Ta komedia sytuacyjna opowiada o przygodach Bernarda, paryskiego architekta oraz jego trzech "ukochanych": Grabrielli - stewardessy włoskiej, Glorii - stewardessy amerykańskiej oraz Gretchen - stewardessy niemieckiej. Z pomocą swojej gosposi i niezawodnych rozkładów linii lotniczych, Bernard zmyślnie manewruje pomiędzy trzema niczego nie podejrzewającymi dziewczętami, co powoduje masę nieporozumień i nieprzewidzianych sytuacji.
Nie jestem pewna, czy rekomendować czy nie - nie widziałam jak dotąd ani sztuki ani żadnej z ekranizacji i chociaż wkurza mnie trochę intryga oparta na bardzo przedmiotowym traktowaniu kobiet, nie czuję się na siłach kompetentnie oceniać całość. Zainteresowanych kontemplacją trzech uroczych aktorek w mundurach linii lotniczych i szczegółami dotyczącymi polskiej wersji spektaklu mogę jedynie odesłać na oficjalną stronę przedstawienia.

 

15:46, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 czerwca 2009

Nieplanowane lądowanie pokrzyżowało nieco urlopowe plany grupy turystów, którzy 20 czerwca wybierali się z katowickich Pyrzowic na Rodos. Przymusowa przerwa w podróży spowodowana była niedyspozycją szefowej pokładu, która zemdlała w chwili, gdy samolot wzbijał się w powietrze. 160 pasażerów musiało przełożyć o kilka godzin inaugurację swojego urlopu, podczas gdy kobieta została przetransportowana do szpitala w Tarnowskich Górach, gdzie udzielono jej niezbędnej pomocy.

Cóż, niektórzych po prostu nie da się zastąpić.

14:56, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lutego 2009

Na pokładzie samolotu Lufthansy do Krakowa, który wczoraj wieczorem miał wystartować z lotniska w Monachium coś się wydarzyło. Bohaterami zajścia byli Nelli i Jan Rokitowie oraz stewardessa niemieckich linii. O to, co dokładnie zaszło na pokładzie, spierają się polskie i niemieckie serwisy informacyjne. Zarzewiem konfliktu było ponoć to, że polski pasażer, podróżując klasą ekonomiczną, próbował umieścić paltocik swój i swojej żony w luku bagażowym klasy business. Zaprotestowała przeciw temu stewardessa. Co było dalej? Jedni twierdzą, że przyzwyczajony do królewskiego traktowania, neurotyczny Jan rzucił się na biedną kobietę i próbował ją poturbować. Inni upierają się przy wersji, jakoby niemiecki personel był uprzedzony wobec Polaków i z racji swoich uprzedzeń zareagował wyjątkowo gwałtownie. Niezależnie od przyczyn, incydent zakończył się wyprowadzeniem skutego w kajdanki pasażera z samolotu i jego tymczasowym zatrzymaniem.
 
Przeczytałam doniesienia na temat tego incydentu opublikowane w kilku serwisach informacyjnych i z rozmysłem zrezygnowałam z jakichkolwiek cytatów i podawania linków, trudno mi bowiem orzec, który z wariantów wydarzeń zaprezentowanych przez media jest prawdziwy. Bo obiektywny, obawiam się, żaden. Nie wierzę ani w antypolskie spiski ani w psychiczną niestabilność człowieka, który (choć reprezentuje poglądy i postawy niezbyt mi bliskie) zawsze sprawiał na mnie wrażenie sympatycznego i wyciszonego. Właściwie to nie chciałabym więcej zajmować się na tym blogu polityką. Cieszę się natomiast, mając pretekst, by wrzucić kilka obrazków z dziewczętami z Lufthansy. 

 

23:18, stewardessy
Link Komentarze (4) »
niedziela, 08 lutego 2009

Niewielu politykom udaje się tak mocno elektryzować opinię publiczną, jak nowej premier Islandii, Johannie Sigurdardottir. Dla pogrążonej w ekonomicznym chaosie wyspy jest nadzieją na odzyskanie politycznej i gospodarczej stabilizacji, cieszącą się w sondażach poparciem ponad połowy społeczeństwa. Dla działaczy na rzecz praw mniejszości seksualnych jest dowodem na to, że życie w związku partnerskim z osobą tej samej płci nie przekreśla szansy na objęcie najważniejszego urzędu w kraju. 66-letnia pani premier jest też rekordzistką - jedynym politykiem w islandzkim parlamencie, któremu nieprzerwanie przez udawało się skutecznie zabiegać o reelekcję. A skoro już postanowiłam o niej napisać na niniejszym blogu, domyślacie się zapewne, że nim rozpoczęła się jej polityczna kariera, Johanna Sigurdardottir była stewardessą. Czy 11 lat spędzonych na pokładach linii linii Loftleidir Airlines (obecnie Icelandair) przygotowały ją do sprawowania obecnego urzędu - trudno orzec. Tak czy inaczej - trzymam kciuki za pomyślne sprawowanie rządów w tej, niewątpliwie burzliwej kadencji.

Tak wygląda Johanna Sigurdardottir

A tak wyglądają dziewczęta z Icelandair, na zdjęciach, które znalazłam tu.

00:02, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 stycznia 2009

Jak donosi gazetowy Deser, opanowaniu pewnej odważnej stewardessy pasażerowie pewnego pechowego lotu z Kanady do Dublina zawdzięczają być może życie.  

Gdy w trakcie lotu jeden z pilotów niespodziewanie stracił nad sobą kontrolę i przestał stosować sie do zasad bezpieczeństwa na pokładzie, załoga postanowiła odsunąć go od sterów. Niesforny pilot nie zamierzał jednak łatwo ich oddawać - gdy zawiodły pokojowe metody negocjacji, obezwładniono go przy pomocy dwóch znajdujących się na pokładzie lekarzy.

Problemem pozostało wytypowanie kogoś, kto mógłby go zastąpić - do pilotowania maszyny niezbędne były bowiem dwie osoby. Sytuację uratowała jedna ze stewardess - absolwentka kursu pilotażu małych samolotów, która wprawdzie nie miała aktualnej licencji, ale świetnie poradziła sobie za sterami.

Przy okazji: do pracy w Air Canada mogą zajrzeć tu i poznać nie tylko aktualne oferty pracy, ale i spisywane przez personel pokładowy relacje z pracy w mniej stresujących sytuacjach.
 
Dla ukojenia nerwów, dorzucam kilka obrazków z kanadyjskimi stewardessami (zdjęcia znalezione tu i ówdzie).





15:57, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 stycznia 2009

Uniformy dla personelu pokładowego Air France zaprojektowane przez Christiana Lacroix'a.

 

 

 Zdjęcia pochodzą ze strony Air France.

12:25, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 stycznia 2009

Linie lotnicze Air Asia kojarzyły mi się dotąd z morderczymi castingami i rekrutowaniem kandydatek na stewardessy przy pomocy procedury przypominającej konkurs piękności (z występami w bikini włącznie). Bliższe śledztwo wykazało, że choć linie najprawdopobniej faktycznie wykorzystują azjatycki wyż demograficzny, by do woli wybrzydzać i przebierać w kandydatkach na pracownice, jak w ulęgałkach, jest kilka rzeczy za które jako osoba spędzająca przed komputerem kilkanaście godzin na dobę skłonna jestem polubić je trochę bardziej. 

Blog firmowy, jak wykazują poważne badania, ociepla wizerunek. Blog firmowy Air Asia nie tylko obfituje w ciekawostki z życia firmy i jej pracowników - to także ciekawe kompendium wiedzy o podróżach, źródło przeróżnych ploteczek i porad z pierwszej ręki dla tych, którzy planują podróż po Azji. Co ciekawe - do pisania bloga linie zapraszają wszystkich swoich klientów - aby dodać notkę, wystarczy konto na stronie airasia.com. W moim odczuciu - piarowy strzał w dziesiątkę. Dla dociekliwych jest jeszcze oficjalny kanał na You Tube a na nim między innymi okolicznościowe, gwiazdkowe filmy, przygotowane specjalnie z myślą o czytelnikach bloga: 



Chyba wpadłam w marketingową pułapkę bo po lekturze bloga spot reklamowy linii wydał mi się o wiele bardziej wiarygodny.
 


Na koniec jeszcze tylko kilka zdjęć azjatyckich stewardess w charakterystycznych, krwistoczerwonych kostiumach.
 
 
 
11:17, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 stycznia 2009

Pamiętacie Vesnę Vulovic? Ostatnie doniesienia rzucają cień na historię jej cudownego ocalenia z katastrofy lotniczej w 1972 roku. Jugosławiańska stewardessa doczekała się wpisu w księdze rekordów Guinessa po tym, jak agencje prasowe z całego świata poinformowały o fakcie, że jako jedyna przeżyła upadek z wysokości 10 tysięcy metrów. 

Niedawne doniesienia niemieckiego dziennikarza Petera Hornunga-Andersena podważają znaną i budzącą od lat zdumienie wersję wydarzeń. Powołując się na lata badań, reporter twierdzi, że sprawa została zmyślnie ukartowana przez czeskie tajne służby. Faktycznie - 26 stycznia 1976 roku nad północnymi Czechami miała miejsce katastrofa lotnicza jugosławiańskiego samolotu a jedyną osobą, której udało się ocaleć była Vesna. Dziennikarz twierdzi jednak, że przyczyną katastrofy nie była podłożona na pokładzie bomba a przypadkowe ostrzelanie przez czechosłowackie samoloty bojowe. Samolot spadł zaś z wysokości co najwyżej kilkuset metrów. Historia o cudownym ocaleniu Vesny została wymyślona, by odwrócić uwagę opinii publicznej od kulisów sprawy. 

Eksperci czeskiego zarządu lotnictwa odmawiają skomentowania sprawy, twierdząc, że opisywana przez Niemca katastrofa jest od wielu lat tematem wielu spekulacji.

 

14:08, stewardessy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7